Tak jak wspominałam, w sobotę było pierwsze "stałe" jedzonko. Przygotowaną papkę pieski dostały w specjalnej misce dla szczeniąt. Po kolei zjawiały się przy niej, maczały pyszczki i zaczęły mlaskać. Na początku przebiegało to nawet dosyć czysto i schludnie. Później było gorzej: brzdące zaczęły wchodzić do miski, a upaćkanymi pyszczkami i łapkami brudziły wszystko dookoła siebie - maskotki, zabawki i mnie:) Na dowód, że z przewodem pokarmowym maluszków jest wszystko w porządku, po posiłku nie było żadnych wymiotów i pojawiły się pierwsze samodzielne kupy. Od tej pory jak nie kupa, to siusiu, i jeszcze raz siusiu, i jeszcze raz.... Pieski starają się załatwiać na podkłady, ale nie zawsze im to wychodzi i nie zawsze o tym pamiętają np podczas zabawy. Zastanawiam się jakby to było na przykład przy siódemce, skoro już przy trójce mop do rąk przyrasta :)
Maluchy coraz śmielej eksplorują mieszkanie. Interesują je wszystkie zakamarki, kable, nogi od stołu, krzeseł i drewniane słupy. Miały już krotką konfrontację z wiatrakiem, odkurzaczem, mopem - były bardzo dzielne i zainteresowane. Diuna opuściła już kojec i większość czasu odpoczywa z dala od maluchów. Pojawia się w porach karmienia i zagląda od czasu do czasu kontrolując sytuację.
Zabawy między maluchami są coraz śmielsze i wyszukane.
Do wspólnych harców dołączyła się również Diuneczka. Oj, robi się wesoło :)
|
Podano do stołu |
| | | | |
|
Mniam mniam | | |
|
Koniec dobrych manier |
|
Zwiedzamy |
|
Bawimy się z mamą |
Pozujemy do zdjęć
I w końcu idziemy spać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz